Błyskotki i świecidełka tworzone pod osłoną nocy:)
19.11.09
reaktywacja:)
Po długim i ciężkim czasie chorowania wróciliśmy do formy. Nareszcie. A oto 3 pary kolczyków stworzonych miedzy podawaniem lekarstw, mierzeniem temperatury i oklepywaniem małych plecków. Dziś biżuteria bez nazw, jakoś nie mam weny, może kiedyś przyjdzie. Pozdrawiam wszystkich gości!!!!
wow :) moje ulubione kolory :) fajne :)
OdpowiedzUsuńsuper, szczególnie ostatnie przypadły mi do gustu:) już się nie mogłam doczekać, aż wrócisz, cieszę się, że już wszyscy u Ciebie podleczeni:)
OdpowiedzUsuńdzięki, kochane:) jakoś mi się zebrało na fiolety i niebieskości - wszystkie pary czekają na kąpiel w oksydzie...ale jakoś się zebrać nie mogę
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńŚliczne! najbardziej przypadły mi do gustu te drugie;-)
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie;-)
http://doroart.fotolog.pl/
doroart - dziękuję za odwiedziny i zaproszenie:) idę oglądać i podziwiać:)
OdpowiedzUsuń